Kościółek z historycznym złotem dla Rzeszowskich Zapasów

11 czerwca 2018

Kamil Kościółek zdobywa złoty medal Mistrzostw Europy U23 – Turcja 2018 .

 

Usłyszeć Mazurka Dąbrowskiego na imprezie rangi Mistrzostw Europy czy Świata to coś, co zostaje w człowieku do końca życia. Szczególnie jeżeli mówimy o zapasach w stylu wolnym, gdzie chwile takie jak ta, to bardzo duża rzadkość. Kamil dokonał czegoś, czego nie udało się dokonać nikomu, nawet w czasach pięknej historii Rzeszowskich Zapasów. Kościółek nie był faworytem, jednak jako aktualny brązowy medalista Mistrzostw Europy z roku poprzedniego, nie był też chłopcem do bicia. Ci który śledzą jego poczynania doskonale wiedzą jak często brakło postawienia kropki nad i. Ileż to razy oglądaliśmy Kamila, który był tak blisko a jednak na koniec okazywało się, że coś nie do końca zagrało. Choroba, sędziowie, całkowicie nietrafiona forma itp, można się było załamać i to niejednokrotnie. Walki przegrane w końcówkach przy wysokim prowadzeniu, osobiście jako trenerowi śniło mi się to po nocach. Wielu zawodników przy ogromie czasu i pracy jaką „Budzik” wkłada w zapasy, po prostu by się załamało. Żelazna psychika, miłość do zapasów, 100% poświęcenie, systematyczność, skromność i cel który obrał pozwoliły mu jednak przetrwać to wszystko. Dziś można tylko gratulować i wychwalać tego chłopaka, bo dokonał rzeczy historycznej nie tylko dla siebie ale dla całego środowiska zapaśniczego w Polsce.

 

9.06.2018 – LOSOWANIE

Czekaliśmy z niecierpliwością, jednak losowania na tamten czas było co najmniej słabe. Węgier – to chyba już przeznaczenie 🙂 walczą ze sobą praktycznie na każdej imprezie klasy mistrzowskiej. Większość walk wygrywał Kamil jednak tą najważniejszą, która decydowała o późniejszym medalu wygrał M. Nagy. W następnej rundzie Budzik miał trafić na faworyta gospodarzy Turka H. Civelek. Jak wiadomo Turcy to światowa elita w zapasach w stylu wolnym. W ewentualnym półfinale na 90% miał trafić na Białorusina z którym dotkliwie przegrał swoją ostatnią walkę. Także nastroje po losowaniu były co najmniej średnie. Jednak jak mówi stare powiedzenie: żeby zostać mistrzem i tak trzeba wygrać ze wszystkimi.

 

10.06.2018 WALKI DZIEŃ PIERWSZY

Pierwsza walka poszła jak po maśle, widać było 100% spokój i pełną kontrole w walce. Było też pewne, że w końcu Kamil jest świeży i trafił z formą. Kolejny pojedynek z Turkiem nie był już tak bezstresowy, jednak dalej było widać opanowanie od początku do końca. Kościółek wyglądał lepiej pod każdym względem: siła, wytrzymałość, szybkość, wszystko to było po stronie Kamila. Walka wygrana pewnie, choć kosztowała Kamila bardzo dużo wysiłku. Tak dotarliśmy do walki półfinałowej, gdzie na Polaka czekało nie lada wyzwanie. Walka nie zaczęła się dobrze, Białorusin rzucił Kamila za 4 punkty (oglądałem tą walkę bez głosu podczas przerwy na weselu) na szczęście okazało się, że to akcja po gwizdku. Chyba wszyscy odetchnęli z ulgą, bo to jak ciężko odrobić 4 punkty z Białorusinem Kamil przekonał się w ostatniej walce. Z czasem Białorusin opadał z sił a Kamil konsekwentnie budował swoją przewagę. Walka uspokoiła się, a Kościółek kontrolował wszystko do samego końca. Dokonał tego, to pierwszy finał na Mistrzowskiej Imprezie naszego giganta. Wyskoczyłem w górę przy weselnym stole robiąc z siebie debila na całą sale. Ciężko opanować takie emocje, naprawdę ciężko.

 

11.06.2018 FINAŁ

W ekipie Rosjan nikt nie spodziewał się dramatu jaki zafundował im nasz podopieczny. Ponownie walka zaczęła się niezbyt dobrze, ale szczęśliwie i już po pierwszej akcji mieliśmy wynik 3:3. W kolejnym etapie Kamil ruszył do przodu sprawdzając bardzo mocno wytrzymałość Rosjanina. Ta nie okazała się zbyt duża i Kościółek do końca rundy „ujeżdżał” swojego rywala. Pod koniec pierwszej rundy zaczęły się dziać rzeczy dziwne, Rosjanin zachowywał się jak by odpadła mu noga, jednak po odpoczynku związanym z lekarzem ruszał do przodu jak nowo narodzony. Pierwsza runda zakończyła się wynikiem 6:3 dla zawodnika z Polski, osobiście poczułem spokój i przestałem krzyczeć na całe osiedle. Było jasne, że Khubaev jest zajechany, ale z drugiej strony to Rosjanin a oni nie są przyzwyczajeni do przegrywania swoich walk 🙂 W drugiej rundzie Kamil znowu ruszył do przodu punktując systematycznie swojego rywala. Sytuacja z przerwami, mrożeniem kolana i odpoczynkiem dla Rosjanina powtarzała się z pierwszej rundy. W wadze 125kg przy przewadze 5 punktów raczej można być spokojnym o wynik ale nie z zawodnikami z Rosji. Stało się coś co osobiście zniszczyło mi psychikę. Jedna akcja i Kamil przegrywa 11:10 , milion myśli pojawiło się w mojej głowie. Nawet nie chcę myśleć co pojawiło się w głowie Kamila w tamtej chwili. Tym bardziej, że wszystkie najważniejsze walki przegrał właśnie w podobny sposób na kilka sekund przed końcem. Tutaj jednak zostało jeszcze półtorej minuty, a charakteru Budzikowi odmówić nie można. Na tym olbrzymim zmęczeniu wykrzesał z siebie ostanie pokłady sił i zrobił piękne zejście tak rzadko oglądane w kategorii 125kg. Do tego dołożył wózek w parterze i mieliśmy znowu przewagę 3 punktów (14:11). Był to czas gdzie znowu usłyszało mnie całe osiedle, widziałem że ten raz będzie inny, że będzie ZŁOTO. Kolejna piękna akacja i położenie przeciwnika na łopatki. Takiej miny po wygranej walce nie widziałem u Kamila nigdy, to jest jego czas i jego chwała !!! GRATULACJE

 

Sebastian Maczuga

 

Wszystkie walki Kamila na naszym FB

https://www.facebook.com/ZKS-Stal-Rzeszów-Zapasy-Styl-Wolny-145802632135847