Wywiad z Kamilem Barłowskim – zawodnikiem Stali Rzeszów

6 marca 2013

IMG_0020

Dziewięcioletni Kamil Barłowski, wśród kolegów znany jako „Milek” jest zawodnikiem sekcji zapaśniczej Stali Rzeszów. Pomimo młodego wieku ma już na koncie sporo sukcesów i jest bardzo dobrze zapowiadającym się zapaśnikiem młodego pokolenia.

 

W przeprowadzonym niedawno wywiadzie pytaliśmy Kamila między innymi o początki kariery zapaśniczej, odnoszone na macie sukcesy, a także o wrażenia po zgrupowaniu szkoleniowym na Ukrainie.

 

Kamil, jak długo trenujesz zapasy i od czego zaczęła się twoja przygoda z tym sportem?

 

Zapasy trenuję od grudnia 2010 roku. Mój starszy brat Patryk zaczął trenować w 2009 roku, więc czasem jeździłem z nim na treningi. Na początku tylko się przyglądałem, po jakimś czasie wchodziłem na matę i wykonywałem proste ćwiczenia, a od grudnia 2010 roku trenowałem już tak jak pozostali. Także w grudniu 2010 roku, po zaledwie kilku treningach pojechałem na swoje pierwsze zawody do Kamienia.

 

Czy trudno jest pogodzić treningi z nauką w szkole i życiem prywatnym?

 

W trzeciej klasie nie mamy jeszcze dużo nauki, więc codzienne treningi łatwo mogę pogodzić z obowiązkami szkolnymi. Czasem – zwłaszcza latem bywa tak, że koledzy chcą pograć ze mną w piłkę, a ja nie mogę im towarzyszyć, ponieważ w tym czasie wychodzę na trening, jednak nie stanowi to dla mnie problemu, bo w piłkę mogę pograć po treningu.

 

Lubisz przychodzić na treningi zapaśnicze, czy bywa tez tak, że nie masz ochoty?

 

Lubię przychodzić na treningi. Z początku zdarzało się, że nie miałem ochoty, ale teraz zawsze jeśli tylko to możliwe przyjeżdżam na treningi. Przyzwyczaiłem się do nich do tego stopnia, że trudno byłoby mi z nich zrezygnować.

 

Z kim najbardziej lubisz ćwiczyć w czasie treningów?

 

Na treningach najlepiej mi się ćwiczy z Mateuszem Woźnym i Danielem Budyką. Lubię też trenować z młodszymi zapaśnikami, którzy od niedawna przychodzą na treningi.

 

Jak dużo czasu poświęcasz na treningi poza halą?

 

Poza halą trenuję w domu z bratem około godziny dziennie – zwykle ćwiczymy nowo poznane chwyty, ale robię też pompki, brzuszki i przysiady.

 

Oprócz zapasów uprawiasz inne dyscypliny sportu lub masz jakieś zainteresowania?

 

Tak, gram też w szachy. Moja przygoda z szachami zaczęła się wcześniej niż z zapasami, jednak teraz zdecydowanie więcej czasu poświęcam na zapasy. Podobnie jak mój brat lubię matematykę i tak jak on często rozwiązuję zadania.

 

Czy masz na swoim koncie jakieś sukcesy na macie zapaśniczej?

 

Odnosiłem już zwycięstwa na zawodach między innymi w grudniu 2011 roku na rzeszowskich Mistrzostwach Województwa Podkarpackiego w kategorii 25kg, w zeszłym roku na Mistrzostwach Województwa Lubelskiego w Zamościu i Krasnymstawie – obydwa w kategorii 26kg. Pomimo drugiego miejsca za największe sukcesy uważam zdobycie w ubiegłym roku srebrnych medali na Mistrzostwach Województwa Lubelskiego w Spiczynie oraz w Kraśniku w kategorii 32kg.

 

Które zawody wspominasz najlepiej?

 

Najlepiej wspominam zawody w Kamieniu z 2010 roku, ponieważ niewiele wcześniej zacząłem trenować zapasy, a jednak udało mi się wtedy wywalczyć złoty medal.

 

Czy odczuwasz wsparcie ze strony bliskich w uprawianiu zapasów?

 

Tak, w domu często rozmawiamy na temat zapasów. Tata codziennie zawozi mnie i brata na treningi, rodzice jeżdżą też z nami na zawody, które odbywają się w Rzeszowie lub w pobliżu naszego miasta. Na zawodach mama nagrywa nasze walki, które później wspólnie oglądamy i analizujemy, to mnie dodatkowo motywuje do robienia postępów.

 

1

(Kamil Barłowski i Daniel Budyka)

 

Przejdźmy do zgrupowania na Ukrainie. Czy w czasie treningów we Lwowie nauczyłeś się czegoś nowego?

 

Dzięki treningom we Lwowie nauczyłem się wielu nowych chwytów zapaśniczych, poznałem między innymi półsuples i inne chwyty, których nazw nie pamiętam.

 

Potrafisz wskazać jakieś różnice w sposobie prowadzenia treningów między tymi na Ukrainie a tymi, które odbywaja się w klubie?

 

Treningi dla dzieci na Ukrainie trwają dwie godziny, a u nas półtorej godziny. Poza tym treningi we Lwowie są bardziej intensywne i wyczerpujące.

 

Czy miałeś jakieś obawy przed wyjazdem na zgrupowanie do Lwowa?

 

Nie miałem obaw przed wyjazdem. Wcześniej byłem już kilka razy na obozach zapaśniczych, jednak nie byłem jeszce za granicą, więc byłem ciekawy jak tam będzie.

 

Poznałeś jakichś nowych kolegów w czasie zgrupowania, czy może bariera językowa stanowiła za duży problem?

 

Udało mi się poznać nowych kolegów z Ukrainy i Słowacji, którzy podobnie jak my przyjechali na zgrupowanie. Z nowo poznanymi kolegami porozumiewałem się bez większych problemów, ponieważ oni znają podstawowe polskie slownictwo, a ja przed wyjazdem też nauczyłem się podstawowych słówek. Kilka zabawnych sytuacji miało miejsce na treningach, ponieważ nie do końca rozumiałem polecenia trenera Rakovskiego. Jednak będąc pięć dni we Lwowie poszerzyłem zasób słownictwa – zwłaszcza dotyczącego kwestii zapaśniczych i następnym razem gdy tam pojadę, bariera językowa nie będzie uciążliwa nawet podczas treningów.

 

Jak spędzałeś czas wolny od treningów we Lwowie?

 

Wolnego czasu nie mieliśmy dużo, ponieważ codziennie brałem udział we wszystkich trzech treningach, w tym dwóch ze starszą grupą i w jednym w swojej kategorii wiekowej. W wolnym czasie byliśmy kilka razy w aquaparku ze Słowakami, zwiedzaliśmy okolice hotelu, robiąc przy okazji drobne zakupy.

 

Czy dobrze będziesz wspominał pobyt na Ukrainie i co najbardziej Ci się tam podobało?

 

Najbardziej mi się podobało to, że tam na treningach jest bardzo dużo osób, znacznie więcej niż u nas. Nie ma tam takich problemów, że zawodnik w danej kategorii wiekowej, czy wagowej nie ma z kim ćwiczyć na treningach. Zapasy trenują tam także dziewczęta, które osiągają dobre wyniki na turniejach zapaśniczych. Na treningu stoczyłem nawet jedną walkę towarzyską z miejscową dziewczyną. Oczywiście pobyt na Ukrainie będę wspominał bardzo dobrze i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś tam pojadę.

 

2

(Kamil Barłowski i Miroslav Popadyuk)